Obudziły mnie promienie słoneczne wpadające przez okna w moim pokoju. Przetarłam oczy dłońmi przeciągając się na wszystkie różne sposoby. Wyślizgnęłam się spod kołdry ubierając moje ciepłe kapcie. Poczłapałam pod szafę, wyciągnęłam jakieś dżinsy i bluzkę na ramiączkach. Weszłam do łazienki i przejrzałam się w lustrze. Włosy odstawały mi na wszystkie strony a nie zmyty makijaż był na całej mojej twarzy. Westchnęłam ciężko odkładając ciuchy na pralkę. Zabrałam się za mój nieład na głowie, przebrałam się w naszykowane ciuchy, lekki makijaż i byłam gotowa. Wyszłam z łazienki i udałam się na dół. Weszłam do kuchni i od razu przywitał mnie mój pies. Wskoczył na stół szczekając i merdając ogonem. Wzięłam go na ręce całując w czoło. Trzymając go podeszłam do drzwi. Otworzyłam je i uderzyłam w coś lub kogoś. Pościłam Fluffy' ego na ziemię i zerwałam się do człowieka, który właśnie zwijał się z bólu w mojej posesji. Kucnęłam przed lokowatym chłopakiem, nie wiedząc co robić.
-Żyjesz?- Spytałam. Jestem genialna! Zamiast polecieć po telefon i zadzwonić na karetkę, pomóc mu jakoś, przeprosić to ja wypaliłam jakieś głupie 'Żyjesz?'. Genius Everywhere. Chłopak przewrócił się na plecy trzymając się za nos. Na jego rękach spływała krew/ Zerwałam się z miejsca i wbiegłam do domu. Zerknęłam do łazienki, wyjmując z szafki papierowe ręczniki. Wsadziłam se je pod pachę i nalałam ciepłej wody do miski. Wybiegłam z domu by po chwili znaleźć się przy chłopaku. Podałam mu kawałek szmatki a drugi zamoczyłam w wodzie. Loczek usiadł i powoli zaczął wycierać się z czerwonej cieczy.
-Jestem Jay McGuiness.- Uśmiechnął się wyciągając dłoń w moją stronę.
-Vivianne Marley ale mów mi Viv- Odwzajemniłam gest. Pomogłam Jay' owi wstać, biorąc wszystkie rzeczy pod pachę. Razem udaliśmy się do salonu. Usiedliśmy na kanapię przed plazmowym telewizorem.
-No więc, Jay. Co Cię tu sprowadza?- Uniosłam brew. Fluffy przybiegł z ogródka i wskoczył mi na kolana. Chociaż na 9 miesięcy jest bardzo dużym psem.
-Sprowadziłem się na przeciwko na przeciwko z 4 kolegami z zespołu. Robimy takie spotkanie z sąsiadami, żeby się lepiej zapoznać. Wpadniesz?
-Pewnie. Czemu by nie. - Uśmiechnęłam się. Obgadaliśmy szczegóły na wieczór i chłopak musiał już iść. Odprowadziłam go do drzwi zamykając je na górny zamek.
Przekręciłam głowę w prawą stronę w celu sprawdzenia, która jest godzina. Wyplułam zawartość soku w mojej buzi. Mam 15 minut! Wstałam z kanapy i wbiegłam do łazienki. Ubrana już byłam więc musiałam zrobić tylko lekki makijaż. Gdy już byłam wyszykowana, wyszłam z domu . Zamknęłam go na dwa zamki, przeszłam rzez bramkę i po chwili znalazłam się przy drzwiach willi Jaya. Zadzwoniłam dzwonkiem a po chwili w progu stanął Mulat.
-Hej, ty pewnie jesteś Viv. Jay dużo nam o tobie opowiedział. Jestem Siva.- Podał mi dłoń, którą ja uścisnęłam. Weszłam do środka chłopakiem. O dziwo wszyscy siedzieli na kanapie i grali w butelkę.
-Cześć Viv!-Podbiegł do mnie uradowany loczek.-To jest Nathan Sykes, Tom Parker, Max George a resztę już znasz.-Przedstawił mnie. Razem usiedliśmy na kanapie obok naszego sąsiada Josha. Max rozkręcił butelką i wypadło na Nathana.
-Zadanie.-Powiedział chłopak. George wyjął z kieszeni telefon i podał go Sykes' owi.
-To jest numer do mojej mamy. Zadzwoń do niej i złóż jakąś zboczoną propozycję.- Uśmiechnął się zadziornie. Nath wyjął z kieszeni swój telefon i wybrał numer zapisany na karteczce.
-Dzień dobry pani George jesteśmy z firmy kondomów z najlepszej firmy. Czy jest pani chętna kupna?... Ależ proszę się nie denerwować..Halo?
HHAHAHAHhahahahaHAHHAHAHAAHAHHAHA! O kurwa! Końcówka najlepsza! HAHAHAHHAAHAHHAHA! Boże, jebłam, leże i nie wstaje xD Weny! @DameSykes
OdpowiedzUsuńZAJEBISTE :D KOCHAM. VIV BĘDZIE Z JAYEM CZY Z TOMEM ? BO SIE POGUBIŁAM. WENY !!!!
OdpowiedzUsuń@Tysia_TW to ja :D